James Hetfield zmaga się z nałogiem alkoholowym nie od dziś, co doskonale wiedzą wszyscy, którzy widzieli „Some Kind of Monster”, film dokumentalny o Metallice. Przez 15 lat ponoć był trzeźwy i pewnie wpadł na głupi pomysł, że skoro tak długo wytrzymał, to już może. Powinęła mu się noga i bęc, cała trasa na łopatkach. A trzeba mieć świadomość, że koncerty Metalliki to nie w kij dmuchał i nie chodzi tylko o pokrzyżowanie planów kolegom z zespołu.

Taka decyzja komplikuje życie setkom, może tysiącom osób, które pracują z samą Metalliką, które miały na miejscu obsługiwać trasę od strony technicznej, gastronomicznej, medycznej, pracują w ochronie itp. itd.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej