Weekend spędzam w pięknym i gościnnym Wilnie na festiwalu What’s Next In Music?, będącym litewskim odpowiednikiem naszego Spring Break – do południa konferencja i branżowe spotkania, wieczorami koncerty. Zwykle artystów lokalnych, na dorobku, więc w przeważającej części dla mnie anonimowych. Nie zawsze mam czas na sprawdzenie tego, co grają, zresztą wolę dać się zaskoczyć i zauroczyć, więc staję pod sceną i czekam: niech się dzieje.

Dobrze mi było z tą iluzją

Pierwszy zespół pierwszego wieczoru nazywa się shishi.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej