Letni festiwal Sound of the Dolomites w Trentino istnieje od 25 lat, ale nie grano na nim oper. Aż do tego roku. „Cyrulik sewilski” Gioacchina Rossiniego wysoko w górach i z widokiem na alpejskie szczyty był wydarzeniem absolutnie unikatowym.

Jest taka słynna anegdota o tym, jaka jest najkrótsza droga do Carnegie Hall. To pytanie zadaje sobie każdy muzyk marzący o wielkiej karierze, a odpowiedź brzmi: „Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć”. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, którędy może biec najdłuższa droga do opery, choćby dlatego, że niemal w każdym mieście na świecie gmach operowy położony jest w centrum lub przynajmniej w jego pobliżu (Bayreuth, Kopenhaga).

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej