Zaczyna się od sceny, w której Dawid Podsiadło znajduje w swojej skrzynce pocztowej (tej stacjonarnej, tradycyjnej) kopertę z telefonem komórkowym. Bohater go włącza i niczym po otwarciu puszki Pandory rozpętuje się społecznościowe piekło. A tłem tej towarzyskiej apokalipsy jest jedna z najlepszych w karierze piosenek Podsiadły, czyli słodko-gorzki "Najnowszy klip" ("Fakt, że całkiem to przyjemne, gdy
Gniew odbiera mi kulturę, Od kilku dni tak bardzo denerwujesz, przejdzie mi, A zdążę jeszcze wcisnąć komu trzeba największy kit, Że wstałem, nie chcę od niej kompletnie nic, Patrzę sobie na twój najnowszy klip").

Artyku dost瘼ny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypr鏏uj cyfrow Wyborcz

Nieograniczony dost瘼 do serwis闚 informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazyn闚 Wyborczej