Data premiery szóstego albumu Lany Del Rey – najlepsza z możliwych. Nie ma dziś w muzyce popularnej nikogo, kto lepiej uchwyciłby urodę i melancholię końca wakacji. Nie da się przy tym podziwiać Lany Del Rey za jej nadzwyczajne zdolności wokalne, porywające kompozycje czy błyskotliwe pomysły produkcyjne. To nie ten adres.

Amerykańska wokalistka jest za to stylem wcielonym – ktoś określił jej muzykę mianem Hollywood sadcore i choć ta etykietka w sumie nic nie znaczy, jest strzałem w dziesiątkę.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej