W poprzednim felietonie, pisanym na czeskim festiwalu Brutal Assault, unosiłem się nad ziemią. Zaczarowała mnie muzyka, atmosfera tego wydarzenia, ale też zasłyszane tam historie dziewczyn z Iranu i Jordanii, które w metalu – rozumianym zarówno jako muzyka, jak i wspólnota – odnalazły tożsamość i oparcie. „Muzyka jednak zmienia świat” – konstatowałem z radością.

Dzień wcześniej, na tej samej imprezie, spotkałem się na chwilę z Zofią „Wielebną” Fraś, wokalistką polskiej grupy Obscure Sphinx.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej