Pablopavo i Ludziki z Bardzo Dużym Zespołem

Kiedy Pablopavo nawija, że „lecą pszczoły i wróble, z nimi mamy sztamę, z nimi mamy sztamę", a dziesięcioosobowa orkiestra za jego plecami tańczy sambę (były nawet gwizdki), trudno nie dostać skrzydeł i także nie odlecieć.

Balladowo-storytellerski talent Pablopavo, podbity alternatywno-poprockową energią Ludzików, w pełni rozbłyska przy mocno latynoskiej rytmice. A także wtedy, gdy jego „statyczny” wokal kontrapunktują chwytające wprost za serce i gardło odjazdy saksofonistki Leny Romul i klarnecisty Pawła Szamburskiego.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej