Jest w tym jakaś ironia, że jeden z najważniejszych zespołów metalowych XXI wieku szczyt swoich twórczych możliwości osiągnął jeszcze w poprzednim stuleciu. Jeszcze dziwniejsze jest to, że być może nawet nie grają metalu – a już na pewno nie zrodziło ich to środowisko, a oni nigdy do jego wrót nie stukali.

Ale zacznijmy od początku, odległego w czasie i przestrzeni. Zespół powstał w połowie lat 80. w Oakland w Kalifornii i był częścią tamtejszej sceny punkowej. Ale szukał też inspiracji w metalu, bo ówczesny punk był brzmieniowo zbyt byle jaki, za mało groźny.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej