Jarek Szubrycht: Jak się pan czuje?

Romuald Lipko: Mam już za sobą kilka zdrowotnych wpadek, dlatego wiadomość o chorobie przyjąłem z dużym spokojem. Ale nie będę udawał chojraka, zrobiło to na mnie wrażenie.

Boi się pan?

– Mam w sobie wolę życia. Mam wspaniałą żonę, syna, wnuczki, całą rodzinę. I przyjaciół. Z Tomkiem Zeliszewskim i Mietkiem Jureckim na czele, oni bardzo mnie w tych trudnych chwilach wspierają. Pomaga mi też wiara. Nie obnoszę się z nią, nie pokrzykuję, bo to moja osobista relacja z Bogiem, ale pomaga.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej