4 kwietnia premierę miał teledysk do piosenki zatytułowanej „Kill This Love” koreańskiej grupy Blackpink. Okazał się najchętniej oglądaną premierą w historii serwisu YouTube – wideo miało 56,7 mln wyświetleń w ciągu pierwszych 24 godzin, odbierając rekord Arianie Grande (jej „Thank U, Next” osiągnął 55,4 mln odsłon w takim samym czasie). 100 mln wyświetleń „Kill This Love” zdobył w ciągu zaledwie trzech dni, to kolejny rekord. Dziś ma już na liczniku ponad dwa razy tyle.

O co tyle hałasu? Cztery ładne dziewczyny, trochę romantyczne, trochę agresywne (w typie Lary Croft, a nie wulgarnej punkówy). Tańczą, śpiewają, rapują. W tle sklep ze słodyczami, łabędzie na jeziorze, jakieś ruiny, pseudogotycki pałac, pędzący samochód… Piosenka nie odrzuca, klip profesjonalnie zrealizowany, budżet niemały – ale skąd aż taki sukces?

Odpowiadam: nie warto się zastanawiać nad fenomenem „Kill This Love”, bo tak naprawdę nie o samą piosenkę i nawet nie o zespół tu chodzi. Dwa tygodnie później lista rekordzistów ma już zresztą nowego lidera – utwór „Boy With Luv” grupy BTS. Ich wynik: 74,6 mln odsłon w 24 godziny! Rzućmy okiem na pierwszą dziesiątkę tego notowania: trzy klipy BTS, dwa Blackpink, po jednym PSY i Twice. Jedyni wykonawcy spoza Korei Południowej, którzy znaleźli się w ścisłej czołówce, to Ariana Grande, Taylor Swift i Eminem. Ciekawe, jak długo się utrzymają…

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej