Nowe otwarcie. Wielka zmiana z okazji 25. urodzin Fryderyków. Najbardziej prestiżowa nagroda muzyczna w kraju zyskuje godną oprawę… To narracja, która towarzyszy od kilku miesięcy Fryderykom - przeprowadzonym z Warszawy do Katowic i po raz pierwszy organizowanym przez nową ekipę, tę samą, która ma na koncie m.in. sukces "Męskiego grania". Nie wszystkie obietnice zostały spełnione w dniu, w którym rozdano statuetki w rozrywce i jazzie, więc choć niezmiennie trzymam kciuki i za samą nagrodę, i za jej reformy, pozostanę ostrożnym optymistą.

Nie widziałem gali w telewizji, bo byłem na miejscu i być może umyka mi magia małego ekranu, na której doskonale zna się TVN, ale nie potrafię zrozumieć, dlaczego galę prowadziła niemająca pojęcia o muzyce pani Magda Mołek w towarzystwie umiarkowanie zabawnego standupera. Przecież ta sama stacja ma pod bronią Gabi Drzewiecką (zresztą obecną na gali), która wiedziałaby, o czym mówi, i jeszcze Marcina Prokopa, który nie dość, że kocha muzykę, to jeszcze jest telewizyjnym zwierzem na śniadanie połykającym trzech takich kabareciarzy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej