Fryderyki 2019 - dwie gale (osobno rozrywka i jazz, osobno muzyka poważna), jednodniowy festiwal, panele dyskusyjne. Na bogato! Jeszcze ktoś gotów byłby pomyśleć, że żyjemy w złotej erze polskiej muzyki, że kiedyś nie było lepiej…

Fryderyki 2019. W polskiej muzyce nigdy nie było tak różnorodnie

Bo to prawda. Przy całym szacunku dla wielkich indywidualności sprzed lat – tu wyrażanym choćby tzw. Złotymi Fryderykami – w swojej masie nigdy wcześniej polska muzyka nie była tak bogata, różnorodna, żywotna. Mam na myśli szeroko pojmowaną rozrywkę, bo w niej orientuję się najlepiej, ale wiem, że i jazz przeżywa renesans, i młodzi kompozytorzy muzyki współczesnej nie próżnują.

Kiedy głośno o tym mówię, nawet znajomi deklarujący zainteresowanie muzyką (oznacza to najczęściej puszczanie radia w samochodzie i wierność trzem wykonawcom pokochanym jeszcze w liceum), patrzą na mnie jak na szaleńca.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej