Już dawno żaden polski artysta wywodzący się z kręgów alternatywnych nie miał na świecie tak doskonałej prasy jak gdańszczanie. "Zespół pochodzi z Polski, śpiewa po angielsku. Jednak podteksty niepokoju i grozy, które cechują ich muzykę, przekraczają granice geograficzne” - komentował Zach Schonfeld w amerykańskim "Newsweeku". W swojej audycji w BBC6 ich piosenkę "To Me" prezentował Iggy Pop. A David Fricke, jeden z najbardziej cenionych i opiniotwórczych amerykańskich krytyków, podsumowywał w „Rolling Stone”: „Ich koncert brzmiał jak początek wspaniałej przyjaźni”.

Ten koncert odbył się w zeszłym roku w Austin, podczas największego na świecie festiwalu SXSW. Obok Polaków wystąpiło na nim ponad dwa tysiące innych zespołów.

Przebicie się przez medialny hałas i chaos wymagało od Trupy Trupa nie tylko oryginalnej muzyki, ale też organicznej, ciężkiej, mozolnej, pracy promocyjnej mierzonej dziesiątkami wysyłanych maili, rozmowami z wydawcami, dziennikarzami, wyłapywaniem każdej, nawet najdrobniejszej wzmianki o zespole.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej