Sławę przyniosły mu role  w serialach „Archiwum X” i „Californication”. Występował też w „Miasteczku Twin Peaks”, „Ewolucji” czy „Kalifornii. Jest laureatem Złotych Globów. Jako muzyk zadebiutował trzy lata temu, w wieku 55 lat. Dziś ma w dyskografii dwa albumy „Hell or Highwater” z 2015 r.i zeszłoroczny „Every Third Thought”.I to właśnie w ramach promocji tej najnowszej płyty Duchovny przyjeżdża po raz pierwszy do Polski.

Łukasz Kamiński: Śpiewający aktorzy to cały odrębny segment sceny muzycznej. Masz ulubieńców? A kto raczej nie powinien śpiewać?

David Duchovny: Nie powiem ci, kto nie powinien śpiewać, to byłoby z mojej strony nieładnie. Tym bardziej że jestem zdania, że śpiewać powinien każdy, niezależnie, skąd pochodzi, kim jest. Co do faworytów, pamiętam, że Don Johnson nagrywał kiedyś z Gregiem Allmanem, a je uwielbiam Allmana. Ale to dość zamierzchłe czasy.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej