Kompozycję otwiera chórek śpiewający „my po prostu chcemy się bawić, my chcemy pieniędzy”. Zanim upłynie minuta, na wpół rozebrany, roztańczony Childish Gambino wyjmie pistolet i z zimną krwią strzeli w tył głowy związanemu człowiekowi. Muzyka nagle zmienia dramaturgię, staję się złowieszcza, a obraz z dźwiękiem wpadają w wywołujący grozę dysonans - Gambino, rapując o przemocy policji i powszechnych strzelaninach na ulicach USA, wciąż tańczy, towarzyszą mu młodzi Afroamerykanie w szkolnych strojach. Po chwili na ekranie pojawia się chór gospel kipiący od radości i uśmiechów, śpiewający o pieniądzach, tak jak zwykle śpiewa się o Bogu. Gambino łapie kałasznikowa i rozstrzeliwuje chór.

Teledysk jako małe arcydzieło

Teledysk miał premierę w maju. Efekt był natychmiastowy: piosenką i teledyskiem zachwycili się krytycy z różnych mediów, od opiniotwórczego "The Atlantic", przez popkulturowy "The Rolling Stone", po muzyczne Billboard i Pitchfork (w Polsce autora zdjęć Larkina Seiple nagrodzono na festiwalu Camerimage w kategorii najlepsze zdjęcia w wideoklipie).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej