Skin, wokalistka Skunk Anansie, opowiada nam o tym, jak zmieniła się ich publiczność, o parytecie w branży muzycznej i największej wartości akcji #MeToo. Jak na konwersację z prawdziwą damą przystało, rozmawiamy również o modzie i koktajlach. Konkretnie: o modzie zaangażowanej politycznie i koktajlach Mołotowa.

Rozmowa ze Skin, wokalistką Skunk Anansie

Jarek Szubrycht: Wydajecie właśnie płytę koncertową, której tytuł „25LIVE@25” mówi wszystko - ćwierć wieku Skunk Anansie już za wami. Spodziewałaś się, że to może tak długo potrwać?

Skin: Może cię zaskoczę, ale tak, taki był plan. Kiedy zakładaliśmy zespół, inspirowaliśmy się artystami, których kariera trwała długie lata, takimi jak Parliament-Funkadalic, The Rolling Stones, Led Zeppelin, Black Sabbath, Motörhead - oni wszyscy poświęcili muzyce całe swoje życie. Chcieliśmy wziąć z nich przykład i już wtedy nasze plany były długofalowe. Większość młodych kapel pewnie tego nie robi, ale my owszem, dlatego nie dziwię się, że przetrwaliśmy te 25 lat. Mieliśmy to wszystko dobrze przemyślane. Nie potrafię za to wyobrazić sobie zakończenia działalności zespołu.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej