Podsumowania budzą emocje. Listy najlepszych płyt, filmów, książek... – uzasadnione wątpliwości. Ale przecież na nich cała zabawa powinna się zaczynać, nie kończyć. Niezależnie od tego, jak w danym roku wyglądają takie zestawienia i kto je sporządza, można je kwestionować na wiele sposobów. I dobrze, i o to chodzi – kultura to na szczęście nie sport, nie da się wyniku zważyć i zmierzyć z dokładnością do setnej części sekundy, by raz na zawsze rozstrzygnąć, kto był lepszy, a kto gorszy.

Pozostało 95% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej