Dopiero po pewnym czasie rozpoznajemy w tych utworach znane polskie kolędy: „Oj, maluśki, maluśki”, „Bóg się rodzi” i „Wśród nocnej ciszy”. Nawet najweselsze z nich brzmią zupełnie inaczej za sprawą transpozycji z tonacji durowych do mollowych.

„Taratil’id al-milad” to arabsku „pieśni na Boże Narodzenie”. Na płycie Barbara Kinga Majewska śpiewa w dialekcie z okolic Aleppo, a Marcin Masecki akompaniuje jej na klawesynie, fortepianie i elektrycznym pianinie marki Casio.

Premiera projektu odbyła się w listopadzie na festiwalu Nostalgia w Poznaniu.

Anna S. Dębowska: Lubicie kolędy?

Barbara Kinga Majewska: Nie lubię. Szczególnie w komercyjnej formie, którą znam z radia i telewizji.

Marcin Masecki: A ja lubię. Tak jak orkiestry dęte, hymny i wszelką muzykę użytkową. Święta też lubię, co nie znaczy, że jestem religijny. Uwielbiam planować prezenty dla najbliższych, cieszę się jak dziecko, gdy widzę na mieście pierwsze świąteczne światełka. U mojej mamy zawsze jest wspólne śpiewanie kolęd. Przychodzą sąsiedzi, zbiera się ze 30 osób.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej