Slayer przyjeżdża do Polski w ramach pożegnalnej trasy koncertowej. Jak to możliwe, że The Rolling Stones ani myślą o emeryturze, a ze sceną żegna się zespół o pokolenie młodszy?

Po pierwsze, wynika to z charakteru samej muzyki, w przypadku Slayera tak intensywnej, że jej codzienne wykonywanie wymaga sprawności wyczynowego sportowca. Po drugie, środki artystyczne, którymi posługuje się zespół, coraz mniej przystają do współczesności. Po trzecie wreszcie – ich trud skończony; iskra rzucona w Kalifornii jeszcze w latach 80. rozniosła się pożarem po całym świecie.

Pozostało 93% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej