„Ale ten Lynch odleciał...” – mówiło się i pisało, kiedy reżyser mnożył postacie, plątał wątki i straszył widzów w drugiej serii „Miasteczka Twin Peaks”. Albo gdy miał wszystko wyjaśnić kinowym prequelem „Ogniu krocz ze mną”, ale wszystko jeszcze bardziej zaciemnił. Mimo to nawet wtedy, w 1992 r., także ci, którzy uważali, że David Lynch zrujnował dzieło, które sam przed chwilą zbudował, powtarzali: „Ale muzyka, oczywiście, dobra”.

Po latach dużo pisze się i mówi o fenomenie samego serialu, szczególnie w kontekście jego powrotu z nowymi odcinkami w 2017 r.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej