W rozpoczętym właśnie sezonie koncertowym do Wrocławia trzeba pojechać przynajmniej trzy razy. 6 listopada w Narodowym Forum Muzyki (NFM) wystąpi Królewska Orkiestra Concertgebouw z Amsterdamu (dyryguje Philippe Herreweghe). 16 stycznia – London Symphony Orchestra (VI Symfonią Brucknera dyryguje Simon Rattle). A 19 lutego – Berlińscy Filharmonicy pod batutą Yannicka Nézet-Séguina.

Dzień później Berlińczycy zagrają ten sam program („Morze” Debussy’ego, V Symfonia Prokofiewa) w siedzibie NOSPR w Katowicach.

W Filharmonii Narodowej w Warszawie, która była kiedyś główną estradą gościnną dla najlepszych orkiestr świata, Berlińscy Filharmonicy grali ostatnio z Rattle'em w 2014 r. Tymczasem w NFM niedawno wystąpiła jeszcze jedna czołowa orkiestra Europy – Wiedeńscy Filharmonicy – a London Symphony Orchestra chętnie nad Odrę powraca.

Nic w tym dziwnego, skoro akustyka NFM nie ustępuje jakością sali koncertowej w Barbican Centre, gdzie ma siedzibę LSO. Może ją nawet przewyższa, skoro we Wrocławiu, siedząc na trzecim balkonie, bardzo wysoko i daleko od estrady, ma się wrażenie, że dźwięk – krągły i ciepły – jest tuż obok?

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej