*Jacek Dehnel – ur. w 1980 r., pisarz, autor m.in. tomików wierszy: „Rubryki strat i zysków”, „Języki obce”, powieści „Lala”, „Balzakiana”, „Saturn”, „Czarne obrazy z życia mężczyzn z rodziny Goya”, „Matka Makryna”, „Krivoklat”, współautor (jako Maryla Szymiczkowa) kryminałów „Tajemnica domu Helclów”, „Rozdarta zasłona”, „Seans w Domu Egipskim”. Laureat Paszportu „Polityki”, wielokrotnie nominowany do Nike.

Nakładem Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu ukazał się zbiór jego felietonów „Dysharmonia, czyli pięćdziesiąt apokryfów muzycznych”.

Anna S. Dębowska: Skąd się wzięło w pana życiu zainteresowanie muzyką poważną?

Jacek Dehnel: „Poważną”? Muzyka poważna jest często niepoważna i jest to jedna z jej wspaniałych cech.

Słucham głównie klasyki, na ogół tak od baroku do Mahlera. Ale oprócz tego chodzę sobie w różne strony: stary jazz, przeróbki Uriego Caine’a, styk klasyki z folklorem, np. barok z Ameryki Południowej, kolonialny czy angielski, pięknie grany przez Les Witches. W ogóle to wytwórnia Alpha i jej seria „Les chants de la terre” czy płyty z Winter & Winter…

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej