Czy muzykom powinno się zaglądać w metrykę? Na pewno nie po to, by odsyłać ich w stan spoczynku, bo „rock jest dla młodych”, ani nie po to, by pobłażliwie przymykać oko na niedociągnięcia, bo „jak na swoje lata jest w świetnej formie”. Nie znaczy to jednak, że wiek jest bez znaczenia.

Z biegiem lat, z biegiem dni przybywa doświadczenia, ale też zmieniają się możliwości, szczególnie warunki głosowe wokalistów. O klasie artysty świadczy nie tylko to, jak wysoko był w stanie wzlecieć w swoim najlepszym czasie, ale też to, jak sobie radzi ze zmianami niekoniecznie na lepsze.

Spacerowy krok McCartneya

Kiedy świat pokochał Paula McCartneya, wydawało mu się, że – snując fantazje o sobie samym w wieku 64 lat – tam sięga, gdzie wzrok nie sięga, że dalej już niczego nie ma. Tymczasem dzisiaj sir Paul ma lat 76 i ani myśli o rozstaniu ze sceną. Najnowszą płytą – „Egypt Station” – dowodzi zresztą, że jeszcze nie powinien.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej