Jeśli dobrze pamiętam, był to występ deathmetalowej grupy Azarath w Krakowie, dobrych parę lat temu. Ówczesny wokalista zespołu Bruno dostrzegł pomiędzy utworami, że ktoś filmuje koncert komórką.

- Jeśli nie schowasz zaraz tego telefonu, to ja ci go schowam w... - tu pozwolę sobie przerwać cytat, ale doskonale państwo wiecie, gdzie zamierzał go ulokować. W dodatku nie wyglądało na to, że żartuje, więc żadna komórka nie pojawiła się już nad głowami fanów do końca koncertu.

Strefa wolna od komórek

Jak się okazuje, nasz rodzimy Azarath był pionierem rozwiązania, które nieco zmodyfikowała amerykańska firma Yondr. Oferuje ona klientom przestrzeń – może to być spektakl, występ zespołu muzycznego, ale też wykład lub spotkanie biznesowe – wolną od telefonów komórkowych.

Różnica polega na tym, że urządzenie wkłada się do specjalnego pokrowca, który uniemożliwia korzystanie z niego. Nikt komórki nie zabiera, a jeśli meloman przypomni sobie nagle, że zostawił włączone żelazko, będzie mógł w każdej chwili zadzwonić do sąsiada lub straży pożarnej ze specjalnej strefy, gdzie blokada zostanie chwilowo usunięta.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej