Urodziła się 126 lat temu w Mikowej, wiosce na północy Słowacji, tuż przy polskiej granicy. Zresztą wtedy nie było tam ani Słowacji, ani granicy, wszędzie Austro-Węgry. „Jako dziecko Julia śpiewała, śmiała się i dużo mówiła” – czytamy w biografii „Andy Warhol. Życie i śmierć” Victora Bockrisa. Podobno wraz z siostrą dołączyła do taboru, by koncertować z Cyganami. Rodzicom nie w smak były pomysły córki, więc zanim skończyła 16 lat, wyswatali ją z Andrejem Warholą, chłopakiem, który niedawno wrócił do wioski z dalekiej Ameryki.

Trzy lata po ślubie Andrej znów wyjechał za ocean, by uniknąć poboru. Później wybuchła I wojna światowa, czas wielkiej niepewności i zamieszania. Choć mąż chciał sprowadzić żonę, byli od siebie odcięci. W 1921 r. Julia pożyczyła 160 dol. od księdza i ruszyła na północ, przez Karpaty, ku morzu. Za mężem.

Z miłości do syna

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej