Maciej Maleńczuk: - Herbatkę bym chciał. Taką najnormalniejszą. Z cytrynką.

MAŁGORZATA I. NIEMCZYŃSKA: A nie czaj jak siekiera? Nie taką piłeś w kryminale?

– Z tym nie można przesadzić. Poza tym to szkodzi na zęby. Robią się brązowe.

Ładne masz zęby. W ogóle ładnie wyglądasz.

– Tak mówisz?

Będziesz kandydował na prezydenta?

– Kilka razy mi to przychodziło do głowy, ale za każdym razem rezygnowałem. Na mnie i tak sporo hejtu się wylewa, sporo muszę znosić. A wyobrażam sobie, że jakbym próbował wejść do polityki, to chodziłbym opluty, opluty, opluty... Nie życzę sobie, jestem poetą.

Wrażliwy człowiek?

– Po prostu ktoś mógłby dostać w mordę. Wiesz, te barierki na koncertach – one nie są po to, żeby bronić artysty, tylko żeby publiczności przed artystą bronić.

Twoja „pięść to petarda”, wiadomo. Pytam o tego prezydenta, bo „Maleńczuk gra Młynarskiego” to bardzo polityczna płyta.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej