Upał był iście egipski. A właśnie w Egipcie zmarł Janusz Głowacki (1938-2017). Ale na wystawie można odnieść wrażenie, że on wciąż żyje. Bo to tablice z jego tekstami, w charakterystycznym dla Głowackiego wielce ironicznym i odrobinę ckliwym tonie, są tu przewodnikiem wśród setek zebranych eksponatów.

Te teksty i eksponaty opisują drogę Głowackiego od dziennikarstwa i felietonistyki w Warszawie, przez scenariopisarstwo z Markiem Piwowskim („Rejs”), Andrzejem Wajdą („Polowanie na muchy”) i Januszem Morgensternem („Trzeba zabić tę miłość”), aż po światową karierę dramaturgiczną rozpoczętą wystawieniem „Kopciucha” w Londynie w roku 1981.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej