W maju w gazetach można było przeczytać, że odziana w przeciwdeszczowe peleryny „grupa Azjatów” targa na Giewont gigantyczny ząb. O co chodzi, szybko się wyjaśniło: to był performance Makiko Yamamoto - jednej z artystek biorących udział w „Celebration”. Gdy w ramach rezydencji mieszkała w Polsce, usłyszała legendę o zakutych w zbroje rycerzach śpiących pod Giewontem. Makiko opowieść skojarzyła się z japońskimi baśniowymi gigantami. Ich zęby miały działanie magiczne, więc postanowiła jeden z nich (eksponat z jej starej wystawy „Giant’s Tooth”) podarować ich polskim odpowiednikom.

Lepszej reklamy w mediach organizatorzy poznańskiej odsłony "Celebration" wymarzyć sobie nie mogli.

Dźwiękowy pejzaż Kioto

Ale to wszystko zaczęło się w Kioto, takim japońskim Krakowie - byłej stolicy i mieście na ludzką miarę, ale trochę zmurszałym, zastygłym w przeszłości. Bez drapaczy chmur, z resztkami starej zabudowy wciśniętymi w wąskie uliczki i zabytkowym pałacem pośrodku.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej