W rzeczywistości wymyślili je brytyjscy politycy w latach 30. W powietrzu unosiła się już katastrofa i było „ciekawie”. Przypisanie tych słów Chińczykom miało dodać im patyny.

Amerykanin Rugoff, dyrektor prestiżowej Hayward Gallery w Londynie, podzielił wystawę główną na Propozycję A – w Arsenale, oraz Propozycję B – w Centralnym Pawilonie w Giardini. Wszyscy zaproszeni przez niego artyści są obecni w obu miejscach z różnymi pracami. Wybierając artystów, Rugoff podjął istotną decyzję – nie pokazuje klasyków, nie odkrywa zapomnianych twórców, jak to się dzieje na podobnych imprezach. Grupę niemal 80 uczestników tworzą artyści funkcjonujący w międzynarodowym obiegu, głównie urodzeni w latach 70. i 80.

To sztuka współczesna jest tu perspektywą, przez którą mamy patrzeć na „ciekawe czasy”. Rugoff mówi, że wybrane przez niego dzieła sztuki „dotyczą niepewnych aspektów dzisiejszej egzystencji”; mają tworzyć „rodzaj przewodnika, jak żyć i myśleć w »ciekawych czasach«”. Kurator w jakimś sensie rezygnuje z własnej roli na rzecz eksperymentu – sprawdzenia, jak dziś ma się sztuka.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej