Ciasny tłum na wernisażu w Centrum Sztuki Współczesnej „Znaki czasu” w Toruniu witał 8 marca Marinę Abramović jak idolkę, ignorując różańcową demonstrację na zewnątrz galerii. Artystka podzieliła się z zebranymi kilkoma uwagami o sztuce, podkreślając wagę wolności twórczej. – Płakanie jest OK. Moje prace są emocjonalne – powiedziała na koniec.

Rzadko gościmy w Polsce tak sławnych artystów, a Abramović zyskała w ostatnich latach status celebrytki. Stąd tak duże zainteresowanie jej wystawą „Do czysta”.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej