Pustynia Namib to jeden z najbardziej ubogich w opady terenów na świecie, a dzięki antarktycznemu prądowi benguelskiemu pokrywają ją mgły. Wyobraźcie sobie, jak się przedzieracie przez pustynną mgłę, gdzie cisza walczy w szumem wiatru, a tu nagle dobiega was głos wokalisty Bobby’ego Kimballa wyśpiewującego: "Trzeba nie lada siły, by odciągnąć mnie od ciebie. Nie podołałoby temu nigdy stu, a nawet więcej mężczyzn. Błogosławię deszcz padający w Afryce”.

Artystyczny wybryk czy dzieło sztuki?

Twórcą instalacji "Toto-Forever" jest Max Siedentopf, namibijski artysta niemieckiego pochodzenia. To współzałożyciel czasopisma „Ordinary Magazine” o fotografii i pracownik agencji reklamowej KesselsKramer, która wsławiła się odważną kampanią reklamową dla najgorszego hotelu na świecie - Hans Brinker Budget Hostel w Amsterdamie. Jest też autorem pięknego i nietypowego albumu fotograficznego „Banana” z zapierającymi dech w piersiach pejzażami Ameryki Południowej. Widoki są tylko tłem dla pechowców, którzy poślizgnęli się na skórce od banana.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej