Do piątku muzeum kierował – jako pełniący obowiązki dyrektora – Piotr Rypson, wcześniej zastępca dyrektorki MNW Agnieszki Morawińskiej. Morawińska odeszła w czerwcu, przed upływem kadencji. To był jej protest przeciwko lekceważeniu przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego potrzeb muzeum.

Mianowanie wbrew opiniom fachowców

Biogram profesora Miziołka zamieszczony na stronie ministerstwa jest bardzo długi, ale jego wybór budzi ogromne wątpliwości. Przede wszystkim nie ma doświadczenia w prowadzeniu takiej instytucji. Owszem, przez ostatnich osiem lat Miziołek był dyrektorem Muzeum Uniwersytetu Warszawskiego, ale nie jest to nawet samodzielna jednostka, działa w strukturach uniwersytetu i zatrudnia tylko osiem osób. Profesor nie ma też na koncie organizacji żadnej większej poważnej wystawy.

Tymczasem Muzeum Narodowe to jedna z największych polskich instytucji, zmagająca się ze skomplikowanymi wyzwaniami inwestycyjnymi, o rozbudowanym profilu wystawienniczym (w zbiorach ma 830 tys. eksponatów) i ogromnym zespole (446 osób na etatach i ok. 200 na umowach-zleceniach). Nic więc dziwnego, że wątpliwości co do kandydatury Miziołka wypłynęły podczas przeprowadzonych naprędce przez ministerstwo konsultacji. Nie zdecydowały się go rekomendować ani prezydium ICOM Polska (polski oddział Międzynarodowej Rady Muzeów), ani Stowarzyszenie Historyków Sztuki. Fachowcy wytykali mu głównie właśnie brak doświadczeń menedżerskich.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej