Łatwo się na tę wystawę nabrać. Co krok można się tu zachwycić: a to Jerzy Nowosielski, a to Jan Dobkowski, a to Erna Rosenstein, bardzo ostatnio popularna. Niemal malarski salon, co podkreślają kwiaty doniczkowe czy siedziska i palmy w największej Sali Matejkowskiej. To nawiązanie do tego, jak wyglądały zachętowskie wystawy malarstwa sto lat temu. Podobne palmy widać na historycznych zdjęciach.

Wystawa „Co po Cybisie?” składa się z dzieł laureatów przyznawanej od 1973 r. Nagrody im. Jana Cybisa. Malarzy i malarek jest więc ponad 40, a cała wystawa jest rodzajem pochwały malarstwa.

W jednej z sal zwraca uwagę zabawny komiksowy obraz Pawła Susida o zmianach pokoleniowych w sztuce. „Nagle przyszli młodsi, nie podobało im się to, co robili starsi − czytamy. − Ale już idą nowe czasy i całe to malowanie i pisanie na nic”, pisze na obrazie Susid, przewidując nowe pokolenie artystów. Obraz Susida pochodzi z 1986 r., ale artystów od niego młodszych jest tu zaledwie kilku.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej