Krzysztof Teodor Toeplitz napisał o niej: „malarka kwiatów”. W muzeach i domach aukcyjnych można znaleźć jej tulipany, irysy, róże... Kwiaty otaczają ją na zdjęciach zrobionych w jej mieszkaniu i na działce na Mokotowie (choć gdy na początku lat 50. reporterzy Polskiej Kroniki Filmowej odwiedzili słynną malarkę, sfilmowali ją z przyziemną kapustą). Nie kwiaty jednak przyniosły jej sławę. I nie kwiaty mają w głowie Polacy, gdy myślą o Mai Berezowskiej.

Bohaterowie jej akwareli na ogół wyglądają podobnie. Kobiety są szczupłe, z lekko zaokrąglonymi brzuchami i sterczącymi biustami; mężczyźni umięśnieni, o wydatnych ustach i wystających kościach policzkowych. Zmieniają się za to dekoracje: tu zamkowa komnata, tam rokokowy szezlong, kiedy indziej wnętrze współczesnej kawiarni. I konfiguracje. Czasem na rysunku jest on i ona. Czasem on i on. Innym razem on, ona, ona i ona. Albo odwrotnie.

Gdyby Hollywood zamiast w Kalifornii leżało, dajmy na to, w Kieleckiem, już dawno ktoś nakręciłby o niej oscarowy film. Czego w tym życiorysie nie ma! Berezowska dorastała wzdłuż trasy kolei transsyberyjskiej, którą budował jej ojciec, studiowała w Petersburgu, Krakowie i Monachium, była sądzona w Paryżu i podejmowana przez księcia w Sztokholmie. Zachwycał się nią Lechoń, Szymanowski zapraszał na wódkę, Osiecka pisała wiersze na jej cześć. Była gwiazdą salonów i więźniarką Ravensbrück, panną z dobrego domu i rozwódką z wyrokiem sądowym, prekursorką polskiego porno, bohaterką kabaretowych piosenek i jaskółką obyczajowej odwilży w PRL.

Berezowska prefeministka

– Maja Berezowska była pionierką ekspresji kobiecej na skalę światową – mówi Paulina Ołowska, czołowa polska artystka (w podsumowaniu 2016 r. „New York Times” umieścił ją w gronie osób mających największy wpływ na kulturę). Berezowską przyrównuje do wybitnego francuskiego awangardzisty Jeana Cocteau i rysownika Toma of Finland, autorów przełomowych gejowskich erotyków (filmowa biografia drugiego z artystów była tegorocznym fińskim kandydatem do Oscara).

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej