Zwykle gdy wchodzę do teatru lub kina, słyszę, że mam niezwłocznie wyciszyć, a najlepiej wyłączyć telefon komórkowy. Zaprzestać kontaktów ze światem zewnętrznym i pod żadnym pozorem nie robić zdjęć, bo mogłoby to - naturalnie - przeszkadzać innym widzom, często także artystom. Tym razem było inaczej. Na poznańskim festiwalu Malta obejrzałem spektakl, w którym telefon odegrał równorzędną rolę pierwszoplanową. Przy wejściu do Słodowni w Starym Browarze w niedzielny wieczór organizatorzy nakłaniali widzów, by podczas rozpoczynającego się przedstawienia  k o n i e c z n i e  robili sobie zdjęcia z artystą, wrzucali je do sieci, tagowali, informowali o tym, gdzie są.

Tym artystą jest Ivo Dimchev, urodzony w Bułgarii w 1976 roku choreograf, artysta wizualny, autor piosenek i wokalista. Od blisko dwóch dekad pokazuje swoje przedstawienia na całym świecie, dostaje za nie nagrody i wyróżnienia, wzrusza i denerwuje. W Poznaniu zaprezentował widzom Malty swój najnowszy projekt "The Selfie Concert". Nieskomplikowany, ale wiele mówiący o nas A.D. 2019, gdy jednym z największych nałogów jest niemożność oderwania wzroku od ekranu telefonu komórkowego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej