Rosja, przełom XVI i XVII w. Mieszkańcy carstwa żyją w cieniu traumatycznego wspomnienia okrutnej władzy Iwana Groźnego. Choć zastąpił go (nieco) łagodniejszy i pobożny Borys Godunow, to nowy car skrywa krwawy sekret – zabójstwo małego Dymitra, następcy tronu z dynastii Rurykowiczów.

Dramat Aleksandra Puszkina „Borys Godunow” ukazał się drukiem w 1831 r., ale na premierę w carskiej Rosji ze względów cenzuralnych czekał przeszło 30 lat. Wielki rosyjski poeta inspirował się mocno m.in. Szekspirem oraz monumentalną historią Rosji spisaną przez Nikołaja Karamzina.

Andrzej Seweryn wciela się tu w gnębionego wyrzutami sumienia władcę. Według pomysłu reżyserskiego Petera Steina zamordowany carewicz zjawia się jako duch – przechodzi przez scenę za plecami ubranego w złociste szaty cara. Jednocześnie marzący o przygodach, dworskich romansach i bitwach młodziutki mnich Griszka (Marcin Bubółka) pod wpływem klasztornych kronik rusza do Rzeczypospolitej, gdzie podaje się za cudem ocalałego Dymitra.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej