Hitler napisał swoją książkę w więzieniu, gdzie odsiadywał wyrok po nieudanej próbie puczu monachijskiego z 1923 r. Pierwsze wydanie ukazało się w 1925, pierwsze angielskie – w 1935. Po dojściu nazistów do władzy rozdawano ją np. niemieckim młodym parom. Do 1939 r. rozeszło się 5,9 mln egzemplarzy w 11 językach. Po klęsce III Rzeszy w 1945 prawa autorskie do książki przejął rząd Bawarii. Nie zgadzał się na wydawanie „Mein Kampf” w Niemczech, próbował też zablokować powojenne szwedzkie wydanie, tamtejszy sąd jednak zgodził się na publikację.  W 2016, po wygaśnięciu praw autorskich, ukazało się pierwsze powojenne niemieckie wydanie. Sprzedaż „Mein Kampf” pozostaje nielegalna w Holandii.

Rozmowa z Jakubem Skrzywankiem, reżyserem, i Grzegorzem Niziołkiem, dramaturgiem

Witold Mrozek: Czy Adolf Hitler dostałby tantiemy z Teatru Powszechnego?

Jakub Skrzywanek: Hitler żył przez lata z tantiem z „Mein Kampf“. To był jego główny dochód. W 2016 r. wygasły prawa majątkowe i „Mein Kampf“ znalazło się w domenie publicznej. To jeden z powodów, dla których się nim zajęliśmy - ta książka jest oficjalnie dostępna, inaczej niż jeszcze parę lat temu, gdy land Bawarii był właścicielem praw i pozywał tych, którzy wydawali ją bez jego zgody. O ile wiem, za parę miesięcy ma się ukazać pierwsze pełne polskie wydanie krytyczne, z przypisami, opracowuje je prof. Eugeniusz Cezary Król.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej