To ważny moment dla polskiego teatru, polski teatr wchodzi w ważne konflikty - można było usłyszeć na konferencji prasowej Doroty Buchwald, kuratorki Warszawskich Spotkań Teatralnych, i Tadeusza Słobodzianka, ich dyrektora.

Ale wiele z powstałych w minionym roku ważnych spektakli na ważne tematy nie znalazło się w programie WST 2019. Dobrze, że jest „Lwów nie oddamy” z rzeszowskiego Teatru im. Siemaszkowej, ze świetną rolą Oksany Czerkaszyny z Charkowa. Spektakl Katarzyny Szyngiery trzeba obejrzeć - to ostra wypowiedź o stosunku Polaków do Ukraińców i o nacjonalizmie w obu krajach. Poza tym program zdaje się jednak zaskakująco grzeczny i unikający kontrowersji.

Brakuje "Genialnej przyjaciółki"

Największym brakiem tegorocznego programu jest nieobecność „Genialnej przyjaciółki” Weroniki Szczawińskiej z Wrocławskiego Teatru Współczesnego. Błyskotliwa adaptacja słynnej współczesnej powieści Eleny Ferrante, z wybitną rolą Anny Kiecy, mówi o tym, co boli najbardziej - o uciszaniu kobiet, o klasowym i ekonomicznym wstydzie, toksycznej rodzinie i seksualnej przemocy. Z powieści Ferrante powstał serial HBO. Szkoda, że polskie festiwale są jakby ponad to.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej