Może kwitnąć w Warszawie, ale też w Wałbrzychu czy Lublinie. Jest w nim miejsce na ciekawe odczytanie Jarosława Marka Rymkiewicza i feministkę Elenę Ferrante, na lesbijskie manifesty i na Czechowa, na poetycką, abstrakcyjną formę i na opowiadanie historii. Wymieniam dużo nazwisk, bo teatr to zawsze praca zespołowa i warto pamiętać nie tylko o reżyserkach i reżyserach, o aktorkach i aktorach, ale też o wielu innych artystach, bez których to, co oglądamy, nie byłoby takie dobre. Kolejność (nie zawsze) ma znaczenie.

1. „Genialna przyjaciółka” | Wrocławski Teatr Współczesny | reż. Weronika Szczawińska

Adaptacja wybitnej powieści Eleny Ferrante wiernie przełożona na wyrazisty teatralny język i inspirowaną Versacem scenografię Karola Radziszewskiego. Opowieść o awansie społecznym, szklanym suficie, płynnych granicach seksualnej przemocy, wstydzie i paradoksach emancypacji. Elena może wyjechać z biednej dzielnicy, ale czy uwolni się od wstydu z powodu pochodzenia? „Czy wiesz, co to jest plebs?” – słyszy ciągle główna bohaterka, grana wspaniale przez Anne Kiecę. W kilku świetnych rolach męskich i żeńskich głównej bohaterce partneruje Paulina Wosik.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej