Na początek przypomnijmy fabułę „Burzy”. Na odludnej wyspie mieszka dawny władca Mediolanu, czarodziej Prospero, z córką Mirandą i księgami wiedzy tajemnej. Wygnał go brat. Po latach Prospero się mści i za pomocą czarów oraz swojego sługi, ducha Ariela, zatapia w morskiej burzy przepływający nieopodal statek księcia Antonia, króla Neapolu, oraz jego syna. Ich samych jako rozbitków poddaje wielu magicznym manipulacjom. W końcu następuje pojednanie poprzez ślub młodych.

U Miśkiewicza pojednanie nikogo nie obchodzi. Prospero (Jerzy Radziwiłowicz) jest zaskorupiały w resentymentach, urazach oraz poczuciu krzywdy i niedocenienia. Główny wątek spektaklu to sadystyczna relacja zgorzkniałego mędrca z Arielem. Sługa połączony jest tu w jedną postać z Kalibanem – przedstawianym jako potwór barbarzyńcą, jedynym rdzennym mieszkańcem wyspy, również zmuszonym do służby Prosperowi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej