Spektakl to przejmujący portret Mabel – wchodzącej w wiek średni kobiety, matki i żony cierpiącej na zaburzenia psychiczne, która zmaga się jednocześnie z rodziną i własnym stanem. To także obraz uprzedzeń i przemocowej psychiatrii sprzed lat.

W głównej roli wystąpiła gościnnie Sandra Korzeniak, do niedawna związana z warszawskimi Rozmaitościami, wcześniej - ze stołecznym Dramatycznym i Starym Teatrem w Krakowie.

Teatr jednej gwiazdy

Korzeniak kojarzona jest przede wszystkim z teatrem Krystiana Lupy i rolą Marilyn Monroe w spektaklu „Persona. Marilyn”, za którą dostała Paszport „Polityki”. Na dużym ekranie pojawiała się m.in. w „Sąsiadach” Grzegorza Królikiewicza i „Hiszpance” Łukasza Barczyka. Znana jest z kreowania postaci neurotycznych i mocnych zarazem.

To résumé jest tu jak najbardziej na miejscu, bo „Pod presją” to teatr jednej gwiazdy - właśnie Korzeniak. Reszta - choć gra tu wielu aktorów i statystów - to tylko tło dla aktorskiego popisu i jednostkowego dramatu. Nawet najbliższa osoba i antagonista zarazem - mąż Nick (Piotr Bułka) - przebija się tylko na chwilę w scenie furii, by znów wrócić do tła.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej