Rok Conrada się skończył, ale wciąż zbieramy jego pokłosie. Teatr Żeromskiego w Kielcach i Teatr Imka w Warszawie wystawiły właśnie „Ciemności” Strzępki i Demirskiego – czyli „Jądro ciemności” przepisane na autorską sztukę.

U Conrada główny bohater Marlow udaje się w górę rzeki Kongo, do faktorii, którą rządzi demoniczny agent kompanii kolonialnej Kurtz – i na własne oczy ogląda tam piekło kolonialnej polityki. Po 80 latach od ukazania się powieści, w 1979 r., Francis Ford Coppola nakręcił „Czas apokalipsy”, luźną adaptację, której akcję przeniósł w realia wojny w Wietnamie.

Korporacje wiecznie żywe

U Strzępki i Demirskiego akcja rozgrywa się trochę w czasach Conrada, trochę dzisiaj, trochę w przyszłości. Scenografia Arka Ślesińskiego jest minimalistyczna i zarazem pełna rozmachu. To... po prostu ciemność – wciągająca, mieniąca się refleksami, odcieniami, gwiazdami, których w miastach już nie widujemy.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej