Przymierzający się do zasłużonej emerytury komisarz ropuch Gordon prowadzi śledztwo w sprawie kradzieży orzechów. Na miejscu przestępstwa ktoś się kręci. Przyłapana w wiewiórczej dziupli myszka trafia do celi. Ale spokojnie – nie jest złodziejką, po prostu tu przenocuje. Oprócz kąta do spania Gordon daje jej także imię, którego dotąd nie miała („Jeśli nie masz imienia, to tak, jakbyś nie istniała”), po czym mianuje nową towarzyszkę swoją asystentką.

"Gordon i Paddy": Pozory mylą

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej