"Boże Ciało" prowokuje do rozmowy nie tylko o naszej duchowości. Trudno nie odnaleźć w tym filmie sugestywnego portretu Polski podzielonej po Smoleńsku.

Jan Komasa opowiada o wspólnocie pogrążonej w żałobie, którą trauma po tragicznym wypadku pcha w stronę nienawiści maskowanej pozorami religijności, uciekania w rytuały przynoszące ulgę, dające oparcie w trudnych czasach itd., wspólnocie od środka niszczonej przez resentymenty i nietolerancję. To także opowieść o potrzebie grupowej terapii – i o zapotrzebowaniu na prawdziwego duchowego przewodnika, pasterza.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej