Wszystko zaczyna się od morderstwa, a właściwie dwóch morderstw, ale do tego popełnionego na dworcu wrócimy dopiero w finale „Czarnego mercedesa”. Po powrocie z kancelarii szanowany warszawski adwokat Karol Holzer znajduje na podłodze w kuchni ciało swojej młodziutkiej żony.

Zamiast kto zabił, zastanawiamy się jednak, kto jest tu głównym bohaterem. Czy prowadzący śledztwo nadkomisarz Rafał Król z granatowej policji, który zyskał rozgłos dzięki „sprawie Gorgonowej”, czy jednak Holzer lub jego świętej pamięci żona, a może tajemniczy oficer SS w czarnej przepasce na oku, który często odwiedzał ich w domu?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej