– Nie do końca dobrze czujemy się na tym festiwalu – mówiła w Gdyni Małgorzata Szumowska. Reżyserka przyjechała na festiwal tylko po to, by wraz z Pawłem Pawlikowskim, Wojtkiem Smarzowskim i innymi członkami Gildii Reżyserów Polskich przedstawić projekt gruntownych zmian, jakich potrzebuje festiwal.

Mało kto czuł się w Gdyni dobrze. Było dziwnie smutno, wręcz ponuro. "Mowy ptaków" Xawerego Żuławskiego, a skończywszy na "Solid Gold" Jacka Bromskiego. Festiwal zaczął się też tuż po decyzji o połączeniu państwowych studiów filmowych w jedno wielkie studio.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej