Dawid Ogrodnik to aktor piekielnie zdolny, świadomy własnego ciała, tego, ile znaczy jeden grymas, gest, zgarbienie. Traktuje to ciało niczym instrument. Do roli w filmie „Ikar. Legenda Mietka Kosza” schudł kilkanaście kilogramów.

Festiwal filmowy w Gdyni jest dla niego szczęśliwy. Dwa lata temu zdobył tu nagrodę za „Cichą noc”, wcześniej doceniono jego drugoplanowe kreacje w „Obietnicy” i „Jesteś Bogiem”. To właśnie historia Paktofoniki stała się dla młodego aktora przepustką do kariery.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej