Wydaje się, że to ostatnie, co można zarzucić twórcy „Pitbulli” i „Kobiet mafii”. Kto jak kto, ale Patryk Vega dostarcza przecież widzom skrajnych emocji. Dlaczego nie w „Polityce”? Bo nie pokazuje nic nowego. Pupilek szefa MON-u jedzie na sygnale po hamburgera, poseł z ustami pełnymi morałów o obronie wartości rodzinnych zdradza żonę, kolumna rządowa ma wypadek (dziwne, że tylko jeden).

Znamy te historie. Nie trzeba szczególnie interesować się polityką. Wystarczy przejrzeć co jakiś czas nagłówki z pierwszych stron gazet, portali internetowych albo włączyć kanał informacyjny.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej