Enzo, uroczy golden retriever, nie jest „psem, który mówi”, ale jest psem, który myśli. I dzieli się swoimi myślami z widownią poprzez monologi wewnętrzne wygłaszane ochrypłym głosem Kevina Costnera - świetny strzał obsadowy. Każdy zawołany psiarz, w tym niżej podpisany, kupi taki pomysł na film. Szkoda tylko, że owe filozofujące monologi nie są ciekawsze, bardziej odkrywcze czy choćby zabawniejsze: psia perspektywa pozwala dostrzec rzeczy, które umykają uwadze ludzi, a film tej możliwości praktycznie nie wykorzystuje.

Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej