W "Gdzie jesteś, Bernadette?" wschodząca gwiazda świata architektury słynąca z nieszablonowych pomysłów utknęła w schematach śmiertelnie nudnego Seattle, u boku zapracowanego męża z Microsoftu i nastoletniej córki.

Nie zrozumcie mnie źle, Bernadette kocha rodzinę, znakomicie dogaduje się z Bee (która zdaje sobie sprawę z wad matki). Problem ma raczej z resztą ludzi. Doprowadzają ją do szału. Dlatego to, co tylko może, załatwia przy pomocy wirtualnej asystentki z Indii, a kiedy kontakt z drugim Homo sapiens okazuje się nieunikniony, wychodzi z domu (niechętnie!) uzbrojona w różnego kalibru złośliwości.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej